Mama z HR
  • STRONA GŁÓWNA
  • O MNIE
  • OFERTA
  • MOJA KSIĄŻKA
  • BLOG
  • SKLEP
  • KONTAKT
Monthly Archives

marzec 2022

Praca i rozwój

Wirtualna Asystentka – czy to dobra droga zawodowa dla Mam? Rozmowa z Gosią Galbas

by asia 25 marca 2022

Ostatnio praca jako wirtualna asystentka zrobiła się bardzo popularna. Elastyczność, jaką daje i możliwość łączenia tej roli z macierzyństwem wydają się rozwiązaniem idealnym, zwłaszcza dla Mam – kiedy maluch jest jeszcze w domu lub na początku żłobkowej drogi (czyli dużo choruje). Coraz więcej mówi i pisze się na ten temat, jest też coraz większe zapotrzebowanie na usługi wirtualnej asystentki. Jak tak naprawdę wygląda ta praca od środka? Czy jest to praca dla każdej osoby, a w szczególności dla mamy? Do rozmowy zaprosiłam Gosię Galbas, którą mogłaś poznać wcześniej podczas lajwa na moim koncie na Instagramie. Poprosiłam ją o przedstawienie jasnych i ciemniejszych stron tego zawodu.

Asia: Cześć Gosiu! Dziękuję, że zgodziłaś się opowiedzieć więcej o roli Wirtualnej Asystentki (WA). Myślę, że wiele osób słyszało ten termin, ale może nie wszyscy do końca wiedzą, na czym polega taka praca. Opowiedz proszę w kilku słowach, czym się ona charakteryzuje.

Gosia Galbas: Wirtualna Asystentka to osoba, która wspiera biznesy online w ich działaniach marketingowych, sprzedażowych, administracyjnych, zarządzających i promocyjnych. Jak sama nazwa wskazuje, pracuje ona zdalnie i dlatego jest tak często wybierana przez mamy, które nie chcą tracić czasu na dojazd do pracy. Tu muszę dodać, że pojęcie Wirtualna Asystentka jest bardzo szerokie: to może być osoba, która zajmuje się pisaniem postów na media społecznościowe oraz zrobieniem grafik; osoba, która zajmuje się wysyłką newslettera; osoba, która przygotowuje raporty; może dzwonić do klientów; może tworzyć proste strony internetowe. Powiedziałabym, że jest to prawa ręka biznesu online. Na pewnym etapie rozwoju każdej firmy potrzebne jest wsparcie i wtedy na scenę wkracza ona – czyli wirtualna asystentka.

A: No dobrze, to teraz chyba najbardziej interesujące wszystkich pytanie – jak zacząć?

GG: To chyba jedno z najczęściej powtarzanych pytań, jeśli chodzi o ten zawód. Wiele kobiet, zwłaszcza po macierzyńskim, rozważa tę opcję jako powrót do pracy, ale nie wie, jak się za to zabrać. Niektóre osoby mają to szczęście, że posiadają już doświadczenie z podobnych branż, takich jak: marketing online, informatyka, grafika. To już jest dobry punkt zaczepienia! Bo nie zaczynasz od zera. Niektóre mają znajomych, prowadzących własne biznesy, z którymi można się umówić na barter czy pracę „na próbę” lub „praktykę”. Jest też wiele kursów oraz e-booków dla wirtualnych asystentek, które można łatwo znaleźć w wyszukiwarce. Niestety, nie mogę Wam polecić żadnego z nich, ponieważ ja nie przerabiałam żadnego kursu.

No, ale co zrobić, gdy nie ma się żadnych kontaktów i zielonego pojęcia o biznesie online?  Czy to znaczy, że się nie nadajesz do tej pracy? Oczywiście, że nie! Po prostu będzie Ci trochę ciężej, ale to nie znaczy, że jest to niemożliwe!

Opowiem na moim przykładzie, ponieważ byłam w takim miejscu: zero wiedzy, zero kontaktów, mega dużo motywacji! To był mój kapitał na początek 😊 U mnie wyglądało to tak, że ja zaczęłam pracę jako Wirtualna Asystentka będąc jeszcze na etacie. Zaczęłam od zrobienia dla siebie strony internetowej oraz przygotowania oferty. Wzięłam udział w warsztacie u Eli Nieradko i zaczęłam wysyłać moją ofertę na ogłoszenia na grupach na Facebooku. Obserwowałam też różne grupy biznesowe i tam się promowałam w komentarzach, gdy była taka możliwość pod postem.

I tak zdobyłam swoją pierwszą klientkę: dzięki temu, że przeczytała mój komentarz i napisała do mnie maila z zapytaniem, czy chcę prowadzić jej konto na Instagramie.

A: W takim razie, co możesz poradzić osobom, które chcą spróbować takiej drogi zawodowej?

GG: Na początek – bądź swoją pierwszą klientką. Nieważne, czy przerobisz jakiś kurs dla wirtualnych asystentek, czy będziesz sama się uczyć, to zacznij od tego, aby sprawdzić w praktyce, jak wygląda praca wirtualnej asystentki. Potraktuj siebie samą jako swoją pierwszą klientkę. Co możesz zrobić dla siebie? Wiele rzeczy! Oto parę przykładów:

  • Zrób w Asanie – programie do zarządzania projektami – projekt dla siebie i rozpisz wszystkie zadania.
  • Stwórz sobie prostą stronę-wizytówkę.
  • Załóż newsletter i wyślij parę maili do siebie.
  • Zrób plan publikacji postów w mediach społecznościowych, przygotuj posty i grafiki na parę tygodni lub miesiąc.
  • Napisz artykuł na jakiś temat.
  • Zrób transkrypcję jakiegoś filmiku z YouTube.
  • Nagraj wideo, zrób jego edycję, dodaj napisy.
  • Licz czas swojej pracy.

Możesz sobie teraz pomyśleć, po co to wszystko? Po co tracić czas na tyle zadań? Po pierwsze, sprawdzisz w praktyce, czy to praca dla Ciebie. Jak już na wstępie nie będą Ci się podobały takie zadania, to może lepiej pomyśleć o czymś innym? Po drugie, już będziesz mieć świadomość, w których zadaniach czujesz się lepiej, a w których nie za bardzo. Po trzecie, będziesz wiedzieć, ile czasu zajmują Ci poszczególne zadania.

Dzięki temu będziesz wiedzieć, z czym zaczynasz, szukając swoich pierwszych klientów i będziesz mogła pochwalić się pierwszym doświadczeniem. Bo potencjalny klient nie musi wiedzieć, że te zadania robiłaś dla siebie samej, prawda? Tylko pamiętaj, wykonuj te zadania, tak jakbyś to robiła dla klientki, postaraj się na 200%!

A: Jakie narzędzia warto poznać, jeśli chcemy zostać WA? Wspomniałaś wcześniej Asanę, YouTube, media społecznościowe… Co jest niezbędne z Twojej perspektywy?

GG: Nie ma tutaj uniwersalnej listy dobrych programów, które należy znać. Jest tyle programów i aplikacji, że nie sposób znać wszystkie. Uważam, że na pewno trzeba znać Microsoft Office czy Google Docs, jakiś program do zarządzania projektami jak Asana lub Trello. Na pewno się przyda znajomość programu graficznego, np. Canva, Adobe Photoshop. A jeśli chodzi o resztę, to dużo zależy od dwóch czynników:

  1. W czym chcesz się specjalizować – np. jeśli chcesz pomagać przy stronach internetowych czy platformach kursowych to musisz znać Wordpress, może Wix, potrzebne wtyczki np. do platform, do integracji z innymi programami. Ja specjalizuję się w e-commerce i znam Woocomerce, Shoper, Shopify, wiem też jak działa Amazon czy Allegro od strony sprzedawcy.
  2. Jakich programów używa potencjalny klient – wiele narzędzi nauczysz się dzięki klientowi, ponieważ każdy ma swój sposób na prowadzenie biznesu. Jedna osoba używa Trello, druga Asany. I oba te dwa rozwiązania są dobre.

Tutaj ważna jest otwartość umysłu i gotowość do nauki oraz rozwoju. Jeśli jesteś osoba, która niechętnie uczy się nowych narzędzi, to może Ci być ciężej niż innym. Nie mówię, że to niemożliwe, ale zauważyłam, że wiele wirtualnych asystentek jest wręcz „głodna wiedzy”. Jesteśmy też na bieżąco z nowymi trendami i programami.

Dodam, że przygotowałam taki zbiór programów i aplikacji do biznesu online „Pomocnik w biznesie online”. Zapraszam do pobrania go za darmo TUTAJ (KLIK).

A: Jakie największe trudności można napotkać na początku drogi? Na co zwrócić szczególną uwagę?

GG: Wydaje mi się, że najwięcej trudności odbywa się na linii wirtualna asystentka-klient. Chodzi tutaj o problemy w komunikacji między dwoma stronami, ponieważ jako początkująca wirtualna asystentka możesz nie zdawać sobie sprawy z wielu rzeczy, które trzeba uzgodnić z klientem (jak np. godziny twojej dostępności, czas realizacji zadania, czas odpowiedzi na zapytania klienta).

Kolejną trudnością jest stawianie własnych granic. Zdarza się to głównie na początku, kiedy zależy Ci na każdym kliencie i nie chcesz go stracić. Może się zdarzyć, że będziesz się godzić na jakieś zadania kosztem Twojego czasu wolnego czy rodziny.

Trudną sprawą jest też organizacja dnia pracy. Ty sama musisz sobie tak poukładać plan dnia, aby wyrobić się z zadaniami dla klientów. Musisz umieć ustalać priorytety, wyznaczać sobie ramy czasowe na przerwy czy nauczyć się odpuszczać rzeczy nieważne.

Chcę tutaj też wspomnieć o bardzo ważnym punkcie, jakim jest organizacja pracy sama w sobie. Chodzi mi o bezpieczeństwo twoich danych firmowych oraz danych klientów. Pracując z domu, „narażasz” swój laptop czy papiery na kontakt z innymi domownikami. Musisz pamiętać o zabezpieczeniu Twojego narzędzia pracy oraz miejsca pracy. Np. ja mam laptop tylko do pracy i nikt poza mną nie może go używać. Mam też hasło dostępu. Pliki firmowe oraz od klientów przechowuję na osobnym dysku zewnętrznym, w razie gdy mój laptop odmówi posłuszeństwa, to się przenoszę po prostu na ten od męża. Na początku pracy zdalnej pracowałam na stole jadalnym i ciągle wieczorami musiałam przenosić laptop w inne miejsce. Dobrze jest mieć swój własny kąt do pracy. Wiem, że to często niemożliwe, ale tak się zorganizuj, aby laptop nie kusił dzieci.

A: Gosiu, Ty sama łączysz macierzyństwo z pracą wirtualnej asystentki – czy to jest łatwe zadanie?

GG: To zależy od wielu czynników. Myślę, że największym wyzwaniem jest dla mamy-WA choroba dziecka. Bądź świadoma tego, że takie sytuacje będą się zdarzały. Nie będę tutaj czarować – to nie jest łatwy okres! Musisz wtedy przeorganizować sobie swój dzień tak, aby zrobić zadania, których nie można przesunąć w czasie. Dużo zależy od tego, jakich masz klientów i czy Cię w tym czasie będą potrzebować. Zaakceptuj to, że będzie ciężko i pewnie będziesz pracować w dziwnych godzinach porannych czy nocnych, ale wiedz, że to zawsze tylko parę dni i wszystko wraca do normy 😊

Osobiście uważam, że praca zdalna jest bardzo dobra dla matki. Daje mobilność i możliwość decyzji o tym, kiedy i ile pracujesz. Można popaść w skrajności, ale jak się dobrze zorganizuje, to ma się atrakcyjny zarobek i wielką elastyczność.

A: Co chciałabyś na koniec powiedzieć wszystkim początkującym WA?

GG: Nie zrażaj się pierwszymi niepowodzeniami. Na jedno „tak” od klienta będziesz mieć parędziesiąt „nie”. Nie bój się zadawać pytań doświadczonym asystentkom. Zapraszam do siebie, zawsze odpisuję na każdą wiadomość i udzielam wskazówek.

Pamiętaj też o tym, że nie jesteś tylko wirtualną asystentką, ale też szefową własnej firmy. Rozwijaj się, szukaj nowych rozwiązań. A najważniejsze to, bój się i działaj! To moje motto. Jeśli czujesz wewnętrznie, że chcesz spróbować, to próbuj.

A: Dziękuję pięknie za rozmowę i podzielenie się Twoimi doświadczeniami! Myślę, że wiele osób uzyskało dzięki Tobie mega cenne informacje o pracy Wirtualnej Asystentki i teraz będzie im łatwiej podjąć decyzję, czy podążać tą drogą!

Jeśli chciałabyś skontaktować się z Gosią – możesz śmiało napisać wiadomość (KLIK) lub umówić się z nią na konsultację (KLIK).

Zdjęcie: Unsplash.com

25 marca 2022 3 komentarze
0 FacebookTwitterPinterestEmail
Praca i rozwój

Czy istnieje dobry moment za zajście w ciążę?

by asia 17 marca 2022

Jakiś czas temu zapytałam moją społeczność na Instagramie, jakie tematy powinnam poruszyć w najbliższym czasie, pojawił się właśnie wątek tzw. „dobrego momentu”. Kiedy jest zawodowo dobry moment na zajście w ciążę? Jak to rozegrać, żeby być w porządku wobec pracodawcy? Od razu to podchwyciłam, bo bliskie mi są takie dylematy. Uśmiechnęłam się nawet na wspomnienie, jak sama niedawno zmagałam się z poczuciem, że mój Cud pojawił się w nienajlepszej chwili… 😉 Ale o tym za chwilę.

Jeśli czytasz ten tekst z nadzieją, że otrzymasz jasną wskazówkę czy przepis na to, by wszystko się dobrze poukładało, to mam dla Ciebie kiepską wiadomość. Nikt takiego przepisu nie zna. Tutaj też będzie miało zastosowanie moje ulubione HRowe powiedzenie – że wszystko zależy od wszystkiego. Nie byłabym jednak sobą, gdybym na końcu nie zamieściła jednak kilku praktycznych podpowiedzi.

Nie odchodź, dopóki nie odchodzisz

Kiedy na początku 2018 roku moja ówczesna szefowa zaproponowała mi awans na stanowisko kierownika działu, byłam przekonana, że nie powinnam go przyjąć. Bo przecież się staramy o dziecko. A co, jeśli za chwilę nam się uda? Przecież to będzie nie w porządku. Na pewno nam się uda, jak tylko awansuję… Finalnie, po kilku rozmowach z szefową i mężem, przyjęłam awans i to była jedna z lepszych decyzji w mojej karierze. Staraliśmy się jeszcze ponad rok, więc miałam trochę czasu, żeby zdobyć doświadczenie i rozwinąć skrzydła na nowym stanowisku. Trudno mi nawet sobie wyobrazić, gdzie byłabym dzisiaj zawodowo, gdybym odrzuciła tamtą propozycję. Na pewno miałabym do siebie ogromny żal, a nieudane starania budziłyby we mnie jeszcze większą frustrację.

Choć znam kilka kobiet, które zaszły w ciążę dokładnie wtedy, kiedy to sobie zaplanowały, w ogromnej większości przypadków, nie jest to takie proste. Często nie mamy wpływu na to, jak toczą się nasze starania i ile trwają. Podczas gdy my walczymy o powiększenie rodziny, świat wcale nie zatrzymuje się w miejscu. Wręcz przeciwnie – biegnie dalej, czasem nawet jeszcze szybciej. A gdy świadomie rezygnujemy ze wszystkiego na rzecz starań o dziecko, może nas ominąć wiele dobrego.

Żałuję, że w tamtym czasie nie trafiłam jeszcze na wystąpienie Sheryl Sandberg, o której już tutaj kiedyś pisałam (KILKNIJ TUTAJ). Ona mocno mi uświadomiła, że jako kobiety mamy straszną tendencję, by wycofywać się dużo przed czasem. Trochę z obawy, że ktoś nas źle oceni, trochę z poczuciem, że zostając do końca będziemy „nie w porządku”. Warto zadać sobie w tym miejscu pytanie czego tak bardzo się obawiamy? Co nam da to mityczne „bycie w porządku”? Co ono właściwie oznacza? Przed czym ma nas ochronić?

Gumowa i szklana piłka

Krótko po wspomnianym wyżej awansie w 2018 roku wylądowałam w szpitalu. Wydawało się, że na chwilę, finalnie spędziłam tam trzy tygodnie, a potem jeszcze ponad dwa na zwolnieniu lekarskim. W sumie przez półtora miesiąca nie było mnie w pracy. Byłam podwójnie załamana – po pierwsze z powodów zdrowotnych, a po drugie z powodu wyrzutów sumienia, że zostawiłam firmę i zespół w ciężkim momencie. Miałam przekonanie, że wszystkich zawiodłam. Choć przecież nie miałam żadnego wpływu na to, co się wydarzyło. Irracjonalne poczucie winy brało górę.

Wtedy ta sama szefowa, która namówiła mnie na objęcie nowego stanowiska, powiedziała coś, co zostało ze mną do dziś. Że praca zawodowa to gumowa piłka, która odbije się od podłogi, gdy upadnie. Świat ani firma nie zawalą się z powodu mojej nieobecności. Wszystko inne – zdrowie, rodzina – są ze szkła. Czasem pewnych szkód nie da się już potem naprawić.

Nawet sobie nie wyobrażasz, jaką dało mi to ulgę! Czy zawsze chroni mnie to przed wyrzutami sumienia czy poczuciem winy? No jasne, że nie! 😀 Bo nadal jestem sobą i daję się czasem wpędzić w to wszystko zupełnie nieświadomie.

Plany i cuda

Kiedy w zeszłym roku zmieniałam pracę, nie planowałam zachodzić szybko w kolejną ciążę. Mając świadomość, jak złożony i trudny może być ponownie ten proces, chciałam rozwinąć skrzydła zawodowo w nowym miejscu. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że pod sercem noszę kolejny Cud! Wszystkie plany zawodowe i prywatne zeszły na boczny tor… a we mnie ze zdwojoną siłą uderzyło poczucie, że nie jestem w porządku wobec firmy. I ludzi, z którymi pracowałam. Bo za chwilę przyjdzie mi zostawić te wszystkie projekty, które się toczą i skoncentrować swoją uwagę na rodzinie. Szybko jednak otrzeźwiałam, bo szczęście, jakim jest kolejne dziecko nie może się z niczym mierzyć. Jeszcze głośniej rozbrzmiały mi w uszach słowa dawnej szefowej o gumowej piłce.

Czy mój własny Cud pojawił się w dobrym momencie? Biorąc pod uwagę, że moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak dobry moment na ciążę, to można uznać, że w sumie każdy będzie dobry. Pod takim czy innym względem. Bo w sumie nigdy nie wiadomo, dokąd nas zaprowadzi droga, którą idziemy.

A jeśli można wybrać swój moment?

Oczywiście jest kilka czynników, które warto rozważyć planując powiększenie rodziny. Rozważyć, w sensie wziąć pod uwagę, a nie opierać na nich swoją decyzję. Bo pamiętaj, że nigdy do końca nie uda się przewidzieć, ile w Twoim przypadku potrwają starania.

  • FORMA UMOWY

Utarło się przekonanie, że umowa o pracę na czas nieokreślony jest najbezpieczniejszą podstawą zatrudnienia, która zapewni spokój i stałe wynagrodzenie podczas ewentualnego zwolnienia lekarskiego i przerwy macierzyńskiej. W zasadzie każda umowa, na której odprowadzane są składki na ubezpieczenie zdrowotne daje nam prawo do uzyskania świadczeń. Jeśli jednak zależy nam na zachowaniu możliwości powrotu do ostatniego miejsca pracy, to czas nieokreślony będzie faktycznie najbardziej komfortową opcją. W przypadku umowy na czas określony warto wiedzieć, że jeśli okres zatrudnienia nie pokryje nam czasu całej ciąży, umowa automatycznie przedłuży się do dnia porodu, a od tej daty wypłatę świadczeń macierzyńskich otrzymasz z ZUS.

  • DŁUGOŚĆ ZATRUDNIENIA

Czy znaczenie ma to, jak długo jesteśmy zatrudnione w danej firmie? Dla pracodawców oczywiście tak. W zależności od profilu stanowiska koszty zatrudnienia nowej osoby zaczynają się zwracać po około roku od rozpoczęcia współpracy. Oczywiście są wyjątki, kiedy nawet kilka miesięcy pracy w danym miejscu przynosi już określoną wartość firmie. Dlatego tutaj nie ma reguły. Nie da się ukryć, że pracodawcom zwykle zależy na jak najdłuższej współpracy, trzeba więc samemu ocenić, który moment będzie właściwy.

  • PO PODWYŻCE / AWANSIE

Warto mieć świadomość, że zajście w ciążę / przejście na zwolnienie od razu po otrzymaniu podwyżki / awansu nie powoduje automatycznego podniesienia wysokości świadczeń. Wysokość zasiłku (zarówno podczas zwolnienia, jak i na urlopie macierzyńskim) wylicza się jako średnie wynagrodzenie z ostatnich 12 miesięcy.

  • RÓŻNICA WIEKU MIĘDZY DZIEĆMI

Jeśli planujesz pojawienie się kolejnego dziecka w rodzinie, może rozważasz także kwestię różnicy wieku między dziećmi. Spotkałam się z różnymi podejściami. Niektórzy mówią, że im mniejsza różnica, tym większe szanse, że dzieci dobrze się dogadają i będą mieć bliską relację. Inni twierdzą, że 4-5 lat to optymalna różnica, bo w takim wieku można już starszemu dziecku więcej wytłumaczyć. Wtedy też mama nie jest już dla takiego dziecka całym światem i łatwiej będzie się mu pogodzić z tym, że musi podzielić się nią z siostrą czy bratem. Zdarza się też, że dopiero kiedy dziecko idzie do szkoły, rodzice decydują się na kolejne. To też zależy od masy rzeczy! Jak wymagającym dzieckiem był starszak? Na ile poród zostawił po sobie traumatyczny ślad w kobiecie? Czy rodzice chcą, czują się gotowi na kolejne dziecko? Każdy scenariusz będzie mieć swoje blaski i cienie. Warto zdawać sobie z tego sprawę.

To jaka jest recepta?

Lista czynników, branych pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o powiększeniu rodziny wydaje się nie mieć końca. Praca, stabilność zatrudnienia, przestrzeń mieszkalna, stan zdrowia, stan finansów… to tylko niektóre z nich. Dlatego każdy sam musi ocenić, jaki moment będzie najwłaściwszy. Dla każdego ten idealny scenariusz będzie wyglądać inaczej. Z mojej perspektywy mityczny „dobry moment” nie istnieje. A skoro nie ma dobrego momentu, to każdy jest równie dobry 😀

A dla Ciebie jaki moment wydaje się najlepszy?

Fot. Unsplash.com

17 marca 2022 2 komentarze
1 FacebookTwitterPinterestEmail

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się, żeby nie przegapić kolejnych wpisów, materiałów i szkoleń!

Dziękuję!

UWAGA! 

Sprawdź swoją skrzynkę e-mail i potwierdź zapis!
Bez tego moje wiadomości nie będą do Ciebie docierać. 

Bądźmy w kontakcie

Facebook Instagram Linkedin Email

kategorie

  • Macierzyństwo (18)
  • Odskocznia (3)
  • Praca i rozwój (40)
  • Rozmowa kwalifikacyjna (11)
  • POLITYKA PRYWATNOŚCI STRONY MAMAZHR.PL

@2020 - 2025 JOANNA GOSPODARCZYK CAREER DEVELOPMENT - Mama z HR. Wszelkie prawa zastrzeżone


Back To Top
Mama z HR
  • STRONA GŁÓWNA
  • O MNIE
  • OFERTA
  • MOJA KSIĄŻKA
  • BLOG
  • SKLEP
  • KONTAKT

Shopping Cart

Close

Brak produktów w koszyku.

Close